You are currently viewing Moje doświadczenie z tworzeniem muzyki – perspektywa samouka.

Moje doświadczenie z tworzeniem muzyki – perspektywa samouka.

Zwykle, gdy myślimy o muzyku, kogo sobie wyobrażamy? Osobę z perfekcyjnym słuchem, taką która skończyła szkołę muzyczną, posiadającą talent i niezwykłą umiejętność gry na instrumencie; taką która gra koncerty czy jest członkiem orkiestry symfonicznej.

Ale czy rzeczywiście trzeba tego wszystkiego by tworzyć muzykę? Jasne, to pomaga zarówno w pracy, jak i w drodze do sławy.

Zauważ, które słowo podkreśliłem – pomaga.
Nie trzeba wcale żadnego wykształcenia muzycznego, perfekcyjnego słuchu czy umiejętności gry na instrumencie. Jedyne czego nam potrzeba to trochę motywacji, kartka papieru i długopis czy ołówek. A ja jestem doskonałym przykładem tego, że chcieć znaczy móc – oto moja podróż od filmików na youtube, przez program do pisania tabulatur, do pierwszego utworu.

Swoją przygodę zacząłem jakoś dwa lata temu w wieku 14 lat. Pewnie myślicie, że dosyć późno, ale to wcale nie tak źle! Zainteresowało mnie komponowanie po usłyszeniu utworu “Painters of the Tempest” od Ne Obliviscaris. Była to moja pierwsza styczność z tym zespołem.


Zakochałem się w tym utworze, odtwarzałem go ciągle od nowa, zastanawiając się jak to możliwe stworzyć takie dzieło sztuki, pełne emocji, kreatywności, połączenia piękna z agresywnością metalu. Piękny śpiew i skrzypce, które grały razem z gitarą elektryczną, połączone z brutalnym wokalem naprawdę mi się podobały. Wtedy, zacząłem oglądać najróżniejsze filmiki na youtube, czytać e-booki i poradniki online o teorii. Akordy, skale, klucze, pięciolinia i tym podobne. Wszystko wcale nie było takie trudne jak wydawało mi się z początku, ale mimo tego spędziłem sporo czasu ucząc się tego wszystkiego.

Rok do przodu, kupiłem Guitar Pro. Program do zapisywania tabulatur i odtwarzania ich. Był dla mnie idealny. W końcu mogłem siebie wyrazić, zapisać to wszystko, co mi chodziło po głowie. Pamiętam, że cieszyłem się jak głupi z tego zakupu.

I tak spędziłem czas w tym programie, pisząc parę linijek i stwierdzając że jest do bani, wychodząc na 15 minut i wracając z nowym pomysłem. Do dziś mi trochę z tego zostało.

Wtedy też odkryłem zespół Odraza i scenę polskiego black metalu. W przeciwieństwie do klasycznych zespołów typu Mayhem czy Darkthrone, właśnie odkryty przeze mnie gatunek dodawał mnóstwo fraz z innych rodzajów muzyki – flamenco, swing, walc, czy muzyka klasyczna pokroju Vivaldiego.
Ten utwór mnie strasznie zainspirował, a także skłonił do słuchania innych gatunków poza metalem, mimo że sam nim był:

Z doświadczeniem nabytym poprzez ćwiczenia i wiedzą zdobytą w Internecie, bez żadnego wykształcenia muzycznego, kupiłem swoje wymarzone FL Studio i VST za uzbierane pieniądze. VST to generator dźwięku, działający dzięki temu, że ktoś zarejestrował godziny swojego grania i zebrał to w całość lub też poprzez syntezator. To wszystko nie było tanie, ale udało mi się uzbierać!

Po jakimś czasie opublikowałem pierwszy utwór:


Rozpierały mnie duma i zadowolenie. Były naprawdę wspaniałymi uczuciami. Po miesiącach nauki i nieudanych prób czułem, że wreszcie mi się coś udało. Utwór za utworem zwiększa się moja umiejętność pisania i opanowanie programu.

I teraz dochodzimy do dnia dzisiejszego. Mój najnowszy utwór to 16 minutowy black metal z pełnoprawnym wokalem po raz pierwszy w życiu. Wokal trenuję już długo, ale to nie znaczy, że jest potrzebny by coś nagrywać!

Dzisiaj pracuję nad pierwszym mini-albumem zainspirowanym takimi zespołami jak Alcest, Apati czy Wolves In The Throne Room. Kilka dni temu udało mi się wreszcie znaleźć zespół dzięki temu, że kilka osób doceniło moją solową twórczość. 

Podsumowując, by zacząć pisać wcale nie trzeba wykształcenia muzycznego czy niczego z rzeczy wymienionych na początku! Jeśli Twoje dziecko ma takie marzenie, umożliw mu to, naprawdę będzie Ci wdzięczne!

Dodaj komentarz