You are currently viewing Dom tańszy niż mieszkanie – nasz wymarzony projekt.

Dom tańszy niż mieszkanie – nasz wymarzony projekt.

Adaptacja gotowego projektu czy projekt indywidualny?

Gdy podjęliśmy decyzję o budowie domu, pierwszym krokiem były poszukiwania działki oraz projektu, który spełni nasze oczekiwania. A wymagania odnośnie domu mieliśmy duże:

  • tani w budowie,
  • duży salon, który pomieści sześcioosobową kanapę i duży stół,
  • minimum cztery sypialnie znajdujące się na jednym poziomie, najchętniej bez skosów (z uwagi na wzrost Piotrka),
  • dwie łazienki,
  • garderoba, spiżarnia, osobna kotłownia, pokój gościnny (gabinet) były tym, co bardzo chciałabym mieć, ale mogłabym się bez nich obyć,
  • dom w konstrukcji szkieletowej, aby mój zajmujący się wykończeniami mąż jak najwięcej mógł zrobić sam.

I szczerze mówiąc ciężko było coś takiego znaleźć. Po wielu, wielu dniach poszukiwań braliśmy pod uwagę projekt Julia 16 z Archonu, ale chcieliśmy go zaadaptować na szkieletówkę. Znaleźliśmy też wykonawcę, który na sam projekt pokręcił nosem. Zwrócił nam uwagę, że w przypadku domu szkieletowego, salon w tym projekcie jest za szeroki. Oczywiście dałoby się go zbudować, ale wzmacnianie belek stropowych generowałoby koszty.

Trafiliśmy do Pani Kasi prowadzącej biuro Archikaba. Wcześniej oczywiście starałam się zorientować w cenach za adaptację gotowego projektu i projekty przyłączy u okolicznych (i nie tylko) architektów. Rozbieżność była ogromna! Od czterech do nawet dziewięciu tysięcy. Plus oczywiście cena gotowego projektu. W tym wszystkim sami mieliśmy załatwiać wszelkie sprawy urzędowe, żeby było taniej. Po spotkaniu nasz punkt widzenia się zmienił. W Archikaba za projekt indywidualny, kontakty z dostawcami mediów, kontakty z urzędami, geodetą, geologiem i całą biurokrację zapłaciliśmy siedem tysięcy! Nawet minuty się się nie zastanawiałam. Nie interesowało nas dosłownie nic. Nawet nie musiałam myśleć o kolejnych koniecznych do uzyskania pozwolenia krokach, o których szczerze mówiąc nawet nie miałam pojęcia. Z Panią Kasią spotkaliśmy się w lutym, a w maju mamy pozwolenie na budowę. Nasza architekt zajęła się także wyłączeniem działki z użytkowania rolnego (w starostwie) oraz założyła i podbiła w urzędzie dziennik budowy. Do ceny projektu doszły opłaty skarbowe (51 zł) oraz koszt pracy geologa (600 zł) i geodety (800 zł).

Mogłam wydziwiać, ile chciałam. Po wstępnych ustaleniach dostaliśmy rozrysowane dwie propozycje: dom luźno wzorowany na Julii (jednak ze skośnym dachem, bo jak się okazało, wymaga tego nasza gmina) oraz całkiem nowy (o pięćdziesiąt metrów kwadratowych większy) projekt, który był strzałem w dziesiątkę. Obawiałam się kosztów budowy większego domu, spotkaliśmy się więc z naszym wykonawcą, aby stworzyć wstępne kosztorysy obu wersji. Okazało się, że budowa tego większego domu będzie niewiele droższa, ze względu na prostą bryłę i zastosowane rozwiązania konstrukcyjne. Postawiliśmy więc właśnie na niego. Trochę jeszcze mieliśmy poprawek, które biuro wprowadziło dosłownie w ciągu jednego dnia.

Jak będzie wyglądał ten nasz wymarzony dom?

Aby koszty budowy były jak najniższe, zdecydowaliśmy się na prostą bryłę, bez żadnych balkonów i załamań oraz dach dwuspadowy. Chcieliśmy jak najbardziej ograniczyć skosy, więc ścianka kolankowa ma grubo ponad półtora metra. Przy czterdziestostopniowym nachyleniu dachu daje nam to całkiem niezłą wysokość sufitu krok od ściany oraz bardzo duży strych. Żeby uatrakcyjnić wygląd domu z zewnątrz planujemy drewnianą elewację, duży taras i malutki drewniany ganek przy wejściu.

Na parterze mamy duży wiatrołap, w którym staną pojemne szafy. Z wiatrołapu jest przejście do kotłowni oraz wejście do salonu połączonego z kuchnią. Z salonu można dostać się do pokoju gościnnego z wyjściem do ogrodu, łazienki oraz schodami na górę. Obok kuchni przewidziany jest schowek, który będzie u nas pełnił rolę spiżarni. Całość parteru ma ponad 90 m2!

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła go już wirtualnie urządzać. 😉

Salon połączony z jadalnią (widok z kuchni)
i w drugą stronę 😉

Plan piętra

Na górze przewidzieliśmy strefę prywatną. Będą tam cztery sypialnie: małżeńska, wspólna dla maluchów i dwie sypialnie dla naszych nastolatków, garderoba oraz główna łazienka. W suficie górnego korytarza będzie chowane wejście na strych.

No i powiedzcie sami, czy projekt nie jest idealny? Nie wiem, jak się sprawdzi w użytkowaniu, ale póki co niczego nie chcemy zmieniać 🙂


Ten post ma 7 komentarzy

  1. Wiola

    Jak tam budowa? Zaczynacie w tym roku?

    1. Ania

      No właśnie ekipa od fundamentów strasznie przekłada terminy, więc chyba będziemy robić je samodzielnie. To znaczy Robert 🙂

  2. Ania

    Pewnie! Wysyłam na maila 🙂

  3. Kasia

    Hej, nie wiem, czy projekt jest idealny. Na pewno bardzo ładny. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o budowie domu i wyborze projektów, polecam blog mojego męża: (link ukryty)
    Pozdrawiam, K.

    1. Ania

      Dzięki! Spojrzę 😀

      1. Ola

        Czy mogę poprosić o link?

Dodaj komentarz