książki na półce
Robert,  Rozrywka

Dziesięć książek, czyli co na to psychiatra

Tylko dziesięć? Cholera, mało. Dla kogoś, kto czyta jedną na tydzień wybranie dziesięciu z całego życia jest prawie niewykonalne. Dlatego rzecz całą potraktowałem spontanicznie. Monitor, klawiatura i pięć minut. Pierwsze, co przyjdzie do głowy, bez zaglądania do sieci, bez pomocy listy lektur, rankingów i bez silenia się na oryginalność vel snobizm (czyli na pewno nie będzie Ulissesa Jamesa Joyce’a)

Uwaga, zaczynam (pięć minut!).

W pustyni i w puszczy, Łaskawe, Moby Dick, Znaczy kapitan, Tomek w krainie kangurów, Jądro ciemności, Łuk triumfalny, Klub Dumas, Ptasiek, Werniks, Buszujący w zbożu, coś Ursuli le Guin – zapomniałem tytułu, Droga, Władca much, Lot nad kukułczym gniazdem, Grona gniewu, Myszy i ludzie, Z zimną krwią, Śniadanie u Tiff… nie to jednak nie, chociaż film świetny, Rok 1984, Smuga cienia, …  pięć minut minęło.

Hmm… Wyszło więcej niż dziesięć, a i tak trochę brakuje. Teraz mogę się zastanowić i ułożyć dziesiątkę. Cholera, jeszcze Pan samochodzik i templariusze, Pan Tadeusz, Pantaleon i wizytantki, Panna Nikt, Pan Maluśkiewicz i wieloryb…

Oto lista (w kolejności dorastania):

1. W pustyni i w puszczy – Henryk Sienkiewicz

Pierwsza książka, która przyszła mi do głowy. Przeczytałem pięć albo sześć razy. Znam jej każdy szczegół. No i to ulubiona lektura mojego kolegi z knajpy Kebab 24h. Kali uwielbia ją czytać w przerwach między robieniem kanapek z kurczakiem (na cienkim, sos mieszany).

2. Tomek w krainie kangurów – Alfred Szklarski

A właściwie cała seria. Jest tu wszystko o czym marzą młodzi chłopcy: dalekie podróże, dzikie zwierzęta, piękna przyroda i te wielkie przypisy. W epoce przedinternetowej to była kopalnia wiedzy o geografii i historii. Kto nie czytał ten trąba.

3. Buszujący w zbożu – Jerome David Salinger

Mój pierwszy kontakt z literaturą amerykańską. W czasie tzw. komuny cenzorzy traktowali ją wybiórczo. Najchętniej wydawano pozycje opisujące Amerykę jako siedlisko zła, zepsucia i wiecznego kryzysu. Jakoś mnie nie przekonali. Buszujący w zbożu to lektura obowiązkowa w jankeskich szkołach. Powinna być i u nas.

4. Grona gniewu – John Steinbeck

Losy biednej farmerskiej rodziny szukającej pracy na zgniłym, pogrążonym w kryzysie zachodzie. John Ford na podstawie powieści nakręcił głośny film z Henrym Fondą. Film zakupił Związek Radziecki żeby swoim obywatelom pokazać jak koszmarne jest życie w Ameryce. Szybko jednak wycofano go z ekranów sowieckich kin bo klasa robotnicza najbardziej postępowego kraju świata nie mogła zrozumieć jakim cudem biedni, bezrobotni Amerykanie, szukając pracy, jeżdżą po kraju swoją własną, prywatną ciężarówką!?

5. Łuk Triumfalny – Erich Maria Remarque

I jeszcze Czarny obelisk, Na zachodzie bez zmian. Dzisiaj już do tego nie wracam, ale w pamięci zostało.

6. Władca much – William Golding

Jeden z moich ulubionych tematów w literaturze i filmie. A jak jest Golding to musi być też:

7. Jądro ciemności – Joseph Conrad

Józef Teodor Konrad Korzeniowski (tak, drodzy Anglicy – był Polakiem) miał wsiąść na francuski statek i pływać po świecie. Wsiadł na angielski. Polska wtedy nie istniała, więc nie było też polskich statków. Szkoda, bo mielibyśmy pisarza światowego formatu i Mickiewicz by trochę odetchnął. Według Jądra ciemności Francis Ford Coppola nakręcił jeden z najważniejszych filmów w historii kina “Czas apokalipsy”. O czym pisał Conrad? Niech sam się wypowie:

Całe życie chciałem napisać powieść o wierności, wielkości, bohaterstwie i za każdym razem taką powieść wymyślam, i za każdym razem taką powieść zaczynam pisać, i za każdym razem na trzydziestej stronie orientuję się, że znowu piszę o podłości, zdradzie, małości, nikczemności (…)

8. Znaczy kapitan – Karol Olgierd Borchardt

Grób kapitana Mamerta Stankiewicza znajduje się w Hartlepool w Anglii.

– Panie, to nie grób, a jakaś świątynia normalnie – powiedział mi kręcąc z podziwem głową cmentarny dozorca, kiedy wdałem się z nim w pogawędkę – Całe pielgrzymki z Polski tu przyjeżdżają.
Znaczy – pamiętamy o Panu, Kapitanie! 1) http://blogbiszopa.pl/2011/08/wizyta-u-znaczy-kapitana/

Książkę czytałem kilka razy i na pewno będę do niej wracał. Kapitana Karola Olgierda Borchardta spotkałem dawno temu w Gdyni. Dlatego Gdynia jest na drugim miejscu w moim rankingu ulubionych, polskich miast. Znaczy, magia książki działa.

9. Klub Dumas – Arturo Perez – Reverte

Reverte to pisarz, którego książki kupuję w ciemno. Wszystkie. Co nie znaczy, że wszystkie są równie dobre jak Klub Dumas, Fechmistrz, Huzar czy Szachownica flamandzka. Na podstawie Klubu… Roman Polański nakręcił taki sobie film Dziewiąte wrota. Nie ze wszystkich, świetnych książek da się zrobić równie dobre filmy mimo, że jest tu wszystko co potrzebne by odnieść komercyjny sukces: ciemne uliczki, mroczne typy, zakurzone antykwariaty, tajemnica, zbrodnia, historia, religia, magia. Podobnym tropem poszedł Carlos Ruiz Zafon a Dan Brown pojechał ostro po bandzie głupoty i odniósł największy sukces. Może w czasach nowego średniowiecza tak właśnie trzeba? Zostanę jednak przy Reverte.

10. Łaskawe – Jonathan Littell

Grecy stworzyli piękną mitologię i tragedię a Niemcy, w czasie wojny, wcielili ją w życie. Łaskawe to najciekawsza powieść ostatnich lat. Jonathan Littell wykonał gigantyczny research, dołożył pisarski talent i wyszło arcydzieło. W Polsce podobnym tropem poszedł Szczepan Twardoch pisząc Morfinę.

Pamiętajcie o tym drodzy pisarze. Pod rękę z talentem musi iść wiedza. I doświadczenie. Dlatego nie czytam książek dwudziestoparoletnich autorów (wyjątek to Masłowska). W rankingu zabrakło kobiet – może ktoś mi coś poleci? Tylko nie Jane Austin! Zabrakło też kryminałów i science fiction. Pisałem już kiedyś na blogu dlaczego. Poza tym alternatywny świat mnie nudzi a odbezpieczanie glocka irytuje. Nie ma też klasyki. To osobna kategoria. Quo vadis  jest najszybciej przeczytaną przeze mnie powieścią (jeden dzień i cała noc) – arcydzieło!

Na koniec zagadka: Jaki polski utwór literacki jest najbardziej znany na świecie? Nie mówię tu o przeciętnych Amerykanach czy Niemcach, bo ci znają tylko Wałęsę i Kubicę, ale o wytrawnych czytaczach i znawcach tematu. Jest to “Rękopis znaleziony w Saragossie”.


Źródła:   [ + ]

1. http://blogbiszopa.pl/2011/08/wizyta-u-znaczy-kapitana/

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *