Ania,  Rozrywka,  Zdrowie

Demon

Jest to rzecz, do której długo się nie przyznawałam w obawie, że ktoś uzna mnie za wariatkę. Zanim ocenicie moje zdrowie psychiczne – przeczytajcie do końca. Nawiedził mnie demon. Siedział na mojej klatce piersiowej. Sparaliżowana strachem nie byłam w stanie poruszyć choćby palcem ani wydać z siebie żadnego dźwięku, a tym bardziej zawołać o pomoc. Miałam świadomość, że zaraz umrę, że mnie udusi. Nie spodziewałam się nigdy w życiu, że można się tak mocno bać.

Ale od początku. To było kilka lat temu. Noc, około czwartej nad ranem. Byłam już potwornie zmęczona, ale nie mogłam zmrużyć oka, bo w głowie kotłowały mi się myśli i emocje po rozprawie rozwodowej. Byłam wykończona nerwowo i fizycznie.

W pewnym momencie poczułam czyjąś obecność. W rogu pokoju, przy suficie, kątem oka dostrzegłam cień. Poczułam chłód i potworny niewyjaśniony strach. Byłam tak sparaliżowana, że nie mogłam nawet odwrócić głowy, by spojrzeć, co się tam kryło. Nie musiałam. Ciemna postać sfrunęła wprost na moją klatkę piersiową. Była straszliwie ciężka. Nie mogłam oddychać, a w głowie kotłowała mi się jedna myśl: “za moment umrę”. Nie wiem dlaczego, ale było to dla mnie pewne. Próbowałam się poruszyć lub wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, ale nie dawałam rady.

Postać była przerażająca, jak pokryty czarną błyszczącą skórą szkielet z wielkimi skrzydłami. Najgorszy był jednak ten przejmujący, obezwładniający strach przed mającą za chwilę nadejść śmiercią. Gdy byłam już pewna, że to nastąpi – wszystko zniknęło.

Przez jakiś czas bałam się położyć. Miałam problemy z bezsennością. Nikomu o tym nie mówiłam, bo sama nie rozumiałam, co się ze mną działo. W demona oczywiście nie wierzyłam, ale moje przeżycie było namacalne i nie było snem. Tego byłam pewna. Sama powątpiewałam w swoje zdrowie psychiczne, aż do momentu, w którym kompletnie przypadkiem trafiłam na artykuł o paraliżu przysennym.

Co to jest paraliż przysenny?

Wikipedia mówi tak:

Porażenie przysenne (paraliż senny, paraliż przysenny) – stan występujący podczas zasypiania lub rzadziej podczas przejścia ze snu do czuwania, objawiający się porażeniem mięśni przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości.

Osoba doświadczająca paraliżu przysennego ma wrażenie ogarniającej niemocy, nie jest w stanie wykonać żadnych ruchów ani mówić. Zjawisku temu towarzyszą zazwyczaj bardzo nieprzyjemne doznania psychiczne, takie jak wrażenie ogłuszającego dudnienia lub dzwonienia w uszach, bezwładnego spadania, wykręcania ciała, przygniecenia klatki piersiowej lub kończyn. Prawie zawsze towarzyszy mu przyśpieszony rytm serca oraz uczucie strachu. Podczas paraliżu możliwe jest również występowanie różnego rodzaju halucynacji, zarówno wzrokowych, słuchowych, jak i dotykowych.

Stan taki występuje fizjologicznie podczas snu i zapobiega wykonywaniu przypadkowych ruchów ciała. Ze zjawiskiem paraliżu przysennego mamy do czynienia wówczas, gdy mózg zaczyna wysyłać owe impulsy w niewłaściwym momencie: przy gwałtownym wybudzaniu się ze snu w fazie REM, lub podczas zasypiania, gdy nie doszło jeszcze do utraty świadomości.

W czasie paraliżu przysennego jedynymi grupami mięśni, na które można mieć świadomy wpływ, są mięśnie oddechowe i mięśnie gałek ocznych. Wykonywanie szybkich i gwałtownych zamierzonych wdechów i wydechów może ułatwić wybudzenie się, jednakże stan paraliżu trwa na ogół krótko i w ciągu kilku minut samoistnie przechodzi w całkowite wybudzenie lub sen.

Nigdy wcześniej o niczym takim nie słyszałam, a paraliżu przysennego doświadcza przynajmniej raz w życiu około 8% populacji. Niektórych spotyka on wiele razy. Występowanie tego zjawiska najprawdopodobniej odpowiada za wszelkie opowieści związane z nawiedzeniami obecne w naszej kulturze. To dlatego ludzie opowiadający o spotkaniach z kosmitami przechodzili testy na wykrywaczu kłamstw. Przeżycie jest tak dojmująco realne, że niewiele brakowało, abym uwierzyła w obecność demonów.

Obraz użyty w nagłówku to “Koszmar nocny” Henry’ego Fuseli z 1781 roku. Uważa się, że jest to jedno z najbardziej znanych dzieł sztuki przedstawiających omawiane zjawisko.

W 2017 roku trafiłam na ten artykuł: "Wiem już, jak wygląda umieranie. Dotyk śmierci poczuł każdy, kto przeżył paraliż senny" Jego autor pisze tak:

“Raz “dusił” mnie duch nieżyjącego ojca kolegi. Dokładnie widziałem jak wszedł do pokoju i zacisnął dłonie na mojej szyi.”

Wspomina też przeżycia innej osoby:

“Kiedy mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa, wpadłam w panikę. Udało mi się jedynie otworzyć powieki i pragnęłam krzyczeć z całych sił, żeby ktoś przybiegł mi pomóc. Byłam przekonana, że umieram. Miałam wrażenie, że się duszę, bo z ogromnym trudem starałam się wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk albo poruszyć choćby małym palcem u nogi. Dodatkowo wydawało mi się, że do pokoju weszła jakaś dziwna postać, nie widziałam nic prócz ciemnego cienia, przypominającego człowieka, pochylającego się nad moim łóżkiem. Cała sytuacja trwała może 30 sekund, ale wtedy wydawało mi się, że walczyłam przez godzinę.”

W internecie trafiłam potem na masę podobnych opowieści. Teraz już nie boję się zasnąć i czasem opowiadam o moim przeżyciu, jak o zwykłej ciekawostce. Ktoś z Was doświadczył czegoś podobnego? Jestem bardzo ciekawa.

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *